📚 7 notatek z książki „Homo nie całkiem sapiens”

8 min read

Po notatkach z książki Harolda Blooma o moralności dzieci, odświeżyłem sobie rozmowę Marcina Rotkiewicza z psychologiem Bogdanem Wojciszke w książce Homo nie całkiem sapiens z 2018 i podumałem nad kilkoma notatkami.

Książka to wywiad rzeka (?) w formie „przebieżki” po aktualnych tematach i zagadnieniach psychologii społecznej ujęta w 8 tematów wokół Polityki, Moralności, Narzekania, Różnic Płciowych czy metod naukowych w psychologii. Trochę nierówna, na początku nieco tendencyjna, ale potem pełna badań, teorii i ciekawych kierunków.

Homo nie całkiem sapiens - Wojciszke Bogdan | Książka w Sklepie EMPIK.COM

  • 👊 1. Antysystemowość we krwi
  • 😾 2. Mityczna polska zawiść, katastrofizm, bogactwo i wolny rynek
  • 👎 3. Firma Nihex i 31%
  • 💰 4. Konsekwencje zapośredniczenia przez pieniądze
  • 👼 5. Głupi, ale dobry, czyli moralność a kompetencje
  • ⚖️ 6. Dlaczego konserwatyści wygrywają w USA i co nas boli martwy kurczak?
  • 👨‍🦰 7. O statystycznym mężczyźnie

Czas potrzebny na przeczytanie: 7 min 21 sekund.


👊 1. Antysystemowość we krwi

Początkowa dyskusja z Wojciszke kręci się wokół polityki i dotyka przemielonych już na wszystkie strony tematów m.in. polskiego narzekactwa i pesymizmu. Adam Leszczyński w książce No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków chyba najobszerniej rozprawił się z tymi przypadłościami, nie mniej z rozmowy Wojciszke i Rotkiewicza wysuwa się też kilka rodzynków.

Umęczoność.

Szczególnie ciekawym wątkiem jest wrodzona Polakom antysystemowość, która przez ostatnie dwa stulecia – a może i wcześniej – weszła w naszą krew.

Trudność identyfikacji z państwem i aparatem władzy wzięła się z przeświadczenia, że państwo to inny, obcy twór narzucony z zewnątrz. I pewnie przecinają się tu wektory porozbiorowych doświadczeń i romantycznej martyrologii w domieszce z naszą chłopską proweniencją, bo jak wskazywał Ludwik Stomma polskie narzekanie mogło się brać od chłopów, którym zawsze było trochę ciężenie: “za morko albo za sucho, a to, że za zimno albo za cipeło (…) odrabiali pańszycznę, a szlachta często była naprawdę chciwa i zła”.

Czy to więc chłop robiący u pana, czy złota wolność szlachecka z liberum veto wydaje się, że z trudem przychodzi spojrzenie, że państwo jest emanacją społeczeństwa.

„(…) polskość [z powodu braku własnego państwa w XIX wieku] oznaczała antypaństwowość i antysystemowość. Przykładem tego paradoksu jest rządząca obecnie partia Prawo i Sprawiedliwość, która pozostaje antysystemowa nawet wówczas, gdy sama staje się systemem”.

Nie trzeba więc wyostrzonego zmysłu politycznego, żeby dostrzec jak na przestrzeni lat ten duch antysystemowości raz po raz porusza kotarą na scenie politycznej: Ruch Palikota, Kukiz, nieco miększy Hołownia, ostatnio partia MAM DOŚĆ 2023.

Ta zakorzeniona aura podejrzliwości i dystansu odwodzi więc od nieskrępowanego optymizmu, bowiem “cieszenie się to świadectwo naiwności i głupoty, jak również nieodpowiedzialności (…) może nawet czegoś zdradzieckiego, bo tylko kolaborant, a nie prawdziwy Polak, potrafi często odczuwać radość”.

Taki złożony sceptycyzm daje podatny grunt dla wszelkich form naszego narodowego sportu, czyli kombinowania. Wojciszke zauważa, że gdy tylko pojawi się jakaś regulacja, od razu towarzyszy myśl, jak ją obejść: niedziela handlowa czy Polski Ład. Bez względu na ilość roboczogodzinych jakich wymagałoby dla inżyniera na B2B zarejestrowanie działalności w Czechach, żeby nie zapłacić o kilka stówek wyższego ZUSu, jest już kwestią bardziej honoru niż portfela.

😾 2. Mityczna polska zawiść, katastrofizm, bogactwo i wolny rynek

Brzmisz jak polak Chad Trzaskowski przeróbka - Paczaizm.pl
“Nie jestem statystycznym Polakiem”

Po pierwszym dniu od wprowadzenia Polskiego Ładu i zapowiadanego “końca wolnego rynku”, towarzyszyła mi myśl, że jakkolwiek chcielibyśmy się otrzepać z przywar narodowych to na każdym kroku wracać będzie nasz katastrofizm.

Ile lat by nie minęło od 1989 to wśród przedsiębiorców w Polsce będzie pokutować romantyczne cierpiętnictwo w duchu „wiecznie oblężonego bastionu wolności”, końca klasy średniej i mesjańskie poświęcenie, które centrum Adama Smitha przekuje po tysiąckroć w memy z Churchillem o koniu ciągnącym wóz przeciwstawione chochołowi „rozdawnictwa” i „nierobów na socjalu”.

Do tego zarzewia dolewa się jeszcze mityczną polską zawiść, która najchętniej zostaje przeciwstawiona blaskowi “a na zachodzie…” i “w Stanach ludzi bogatych i zaradnych się szanuje”.

Na marginesie: nie jest odosobniona percepcja Amerykanów jako miłych, ale naiwnych, podczas, gdy w kulturze Amerykańskiej pozytywność = sprawczość. W kręgu amerykańskim góruje dominanta sprawcza („Jak osiągnąć sukces w danej rzeczywistości”), a może w naszym kręgu raczej dominanta poznawcza („Jak jest teraz i jak się nie dać zwieść”)?

Wojciszke stawia tu kilka hipotez na temat genezy tego naszego sceptycyzmu względem bogactwa. Po pierwsze po powstaniach XIX wieku, ale i w czasach realnego socjalizmu, osoby, którym lepiej się wiodło postrzegane były jako związane z systemem zainstalowanym przez obce państwa. Po drugie, dominujący w Polsce katolicyzm też był zawsze nieco podejrzliwy w stosunku do sukcesu materialnego.

A może częściowo był to też jakiś wyziew resentymentu zubożałej szlachty, która przysposobiła sobie powściągliwość jako cnotę, a wstyd przed pretensjonalnością uczyniła największym lękiem?

Co ciekawe, w badaniu B. Wojciszke i W. Baryły z 1988 zwolenników tezy „gospodarka powinna być centralnie sterowana przez państwo” było 33%. W 2016 było 49%. Ekonomicznie jesteśmy w Polsce bardziej po lewej stronie.

👎 3. Firma Nihex i 31%

Dolphin triggered | Funny pix, Fun to be one, Funny memes
Jeszcze nie wie, ale już jest klientem firmy Nihex.

Klasyczne chyba już badanie Bogdana Wojciszke i Wiesław Baryły z 2003 o fikcyjnej firmie Nihex:

Poprosiliśmy 119 studentów o opinię na temat niestniejącej w rzeczywistości – o czym nie informowaliśmy badanych – firmy Nihex. 31 procent wyraziło mniej lub bardziej negatywne zdanie, 64 procent – całkiem słusznie – nie miało żadnej opinii, a 5 procent deklarowało pozytywne wrażenia.

W rezultacie 36% ludzi wypowiedziało się na temat czegoś, co nie istnieje z czego większość była z gruntu uprzedzona.

💰 4. Konsekwencje zapośredniczenia przez pieniądze

pieniądzach, klasie średniej i wpływie statusu na zachowanie planuję osobny post, więc tu tylko dwa klasyczne eksperymetny:

Grupa rodziców, wśród których wprowadzono kary za spóźnienia z odbiorem dzieci zaczęła coraz częściej się spóźniać. Źródło: A Fine is a Price
  • Uri Gneezy i Aldo Rustichni w A Fine is a Price pokazali, co stało się gdy przedszkole wprowadziło kary pieniężne dla rodziców spóźniających się z odbiorem dzieci. Zamiast zmniejszenia liczby spóźnień, nastąpił odwrotny efekt: rodzice spóźniali się częściej. Po prostu, pieniądze zmieniły charakter relacji wspólnotowych na transakcyjne i kontraktowe (płacę-wymagam vs. wyrzuty sumienia względem pracowników przedszkola).
  • Eksperyment Dana Ariely’ego opisany w Predictably Irrational: gdy umieścił sześciopak piwa w wspólnej lodówce w akademiku na MIT ten znikał bardzo szybko, ale gdy zostawił tam jego równowartość w monetach – nikt ich nie tknął. W końcu „nie kradnę, tylko gaszę pragnienie”. W tym przypadku transakcyjność i bezpośrednia styczność z pieniędzmi czyni nas może uczciwszymi?

    Tu pamiętam ciekawą hipotezę, którą usłyszałem kiedyś od przeciwników regulacji finansowych po 2008: im więcej zapośredniczeń, regulacji i stopni swobody, tym większa tendencja do kombinowania, omijania zapisów i brodzenia w odcieniach szarości, bo zaciemniają się moralne granice. Nie mam w tym temacie zdania.
  • Z naszego polskiego podwórka Profesor Agata Gąsiorowska z Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu prosiła przedszkolaki o sortowanie monet (albo guzików lub batoników) i zauważała, że po tym zadaniu przedszkolaki stawały się bardziej pracowite i wytrwałe, ale mniej pomagały swoim czteroletnim kolegom. Innymi słowy niewykluczone, że styczność z pieniędzmi zmniejsza poziom wspólnotowości, pomagania i hojności.

👼 5. Głupi, ale dobry, czyli moralność a kompetencje

W jednym z przytoczonych eksperymentów przez Wojciszke badani zostali poproszeni o ocenę spisanych na kartce zachowań jakiejś fikcyjnej kobiety, wyrażając przy tym emocje, np. gniew.

Całemu badaniu przygląda się dziewczyna czytająca kartkę z identycznym tekstem. Była to w rzeczywistości podstawiona aktorka, którą badacze poprosili, by wyrażała takie same lub odmienne emocje niż badany (z perspektywy badanego zachowywała się bardzo podobnie lub nie). Później uczestnicy zostali poproszeni o wypowiedzenie się na temat tej dziewczyny na bazie dwudziestu cech, wśród których znalazły się również te związane z moralnością. Pewnie nie zdziwi nikogo, że badani zaczynali lubić nąsladującą ich dziewczynę, ale wcale nie uważali za bardziej kompetentną.

Brak więc było korelacji między postrzeganą wyżej moralnością a kompetencją, natomiast istniała silna korelacja między moralnością i sympatią.

Nie jest to chyba obce zjawisko, gdy nepotyzm popycha decydentów do zatrudnienia bratanka czy siostrzeńca streszczające się w: “dobry chłopak i mam do niego słabość, mimo że skończony idiota”.

(Mała wskazówka dotycząca wystąpień publicznych z eksperymentu M. Parzuchowskiego z Uniwersytetu SWPS w Sopocie: osoby kładące rękę na sercu postrzegane były jako bardziej szczere i uczciwe)

⚖️ 6. Dlaczego konserwatyści wygrywają w USA i co nas boli martwy kurczak?

Nie da się mówić o psychologii moralności bez odwołania do teorii Jonathana Haidta w jego głośnej książce Prawy umysł.

Jednym z punktów wyjścia dla Haidta była zagwostka: co powoduje, że konserwatyści wygrywają w USA? Próbując rozwikłać tę zagadkę odwołał się do zagadnienia spektrum moralności reprezentowanej przez lewicę i prawicę opierając je na sześciu zaproponowanych przez siebie osiach:

  • „troska / krzywda”
  • „sprawiedliwość / oszustwo”
  • „lojalność / zdrada”
  • „autorytet / bunt”
  • „świętość / upodlenie”
  • „wolność/ucisk”

Moralność jednostki i grup wg. Haidta oscyluje na tych sześciu wymiarach, jednak w różnym nasileniu. Lewica opiera się bardziej na fundamentach troski i sprawiedliwości, prawica wykorzystuje silniej lojalność czy autorytet.

Wyróżnione przez Haidta początkowo 5 spektrów moralności i na ile ważne są dla liberałów i konserwatystów. U konserwatystów rozkład we wszystkich jest względnie zbliżony i równomierny, u liberałów wyraźnie przeważa orientacja na Krzywdę i Sprawiedliwość.

Badania Haidta wskazują jednak, że powodem dlaczego konserwatyści mają większy potencjał mobilizacyjny w USA może być, że „(…) ci drudzy [konserwatyści] szerzej pojmują moralność, a liberałowie obejmują sankcją moralną tylko te działania, które dotyczą krzywdy/dobra konkretnej jednostki.” Zdolność do mobilizowania elektoratu przez konserwatystów zasadza się po części na nadaniu danej kwestii sensu moralnego, czyli nie preferencji a osi „dobro – zło”, co ma większą moc oddziaływania i pozwala dane preferencje przekuć na normy moralne:

Słabszym argumentem będzie stwierdzenie, że “coś mi się podoba albo nie”, niż mówienie “to jest dobre albo złe”. A konserwatyści potrafią przedstawić swoje preferencje właśnie jako ucieleśnienie norm moralnych.

Alternatywną teorię tzw. „diadyczną teorię moralności” wysuwa z kolei Kurt Gray, który wskazuje na jeden wymiar: po jednej stronie występuje krzywdziciel, a po drugiej ofiara – „agency” (sprawca krzywdy) i „experience” (biorca krzywdy). Zawsze musi być sprawca i biorca moralny, bo trudno nam zlać w jedno te dwie postawy i może dlatego “poturbowany przez życie złoczyńca” jest tak ciekawym materiałem na bohatera filmów. Wojciszke zresztą zauważa, że często źle obchodzimy się z bohaterami, bo „(…) sprawcy moralni są zazwyczaj postrzegani jako słabiej doświadczający krzywdy – skoro ich mniej boli, to można im dowalić” (Hannibal został wyrzucony z kraju, Scypion też).

Pozostaje pytaniem wysuniętym przez Haidta co z przykładem mężczyzny, który kupił wypatroszonego kurczaka, kopulował z nim i go zjadł. Czy było to niemoralne? Czy była tu jakaś krzywda?

Pada też dobre pytanie: „jeśli konserwatywiści proponują większą paletę smaków to skąd się biorą liberałowie i dlaczego potrafią wyłączyć pewne elementy tradycyjnej moralności?”.

Wojciszke zaznacza, że współczesna merytokracja wymusza konieczność odwołania się do zasad sprawiedliwości, a nie do zasad lojalności grupowej (“Dopóki mieszkasz w tej samej wsi z kuzynami, to OK – znacznie poręczniej jest posługiwać się etyką lojalności niż zasadą równych praw, sprawiedliwości. Ta etyka lojalności dziś staje się jednak dysfunkcjonalna dla człowieka, bo cała jego kariera polega na podążaniu ścieżką merytokracji”).

👨‍🦰 7. O statystycznym mężczyźnie

Na koniec trzy krótkie obserwacje o agresji, potrzebie publiczności i inteligencji u mężczyzn:

  • Syndrom młodego mężczyzny [przypadki agresji fizycznej, napadów] zanika u tych, którzy odchodzą z rynku matrymonialnego z kobietą, która ich wybrała. Współcześni Amerykanie znani są z tego, że kontrolują agresję młodych mężczyzn, zamykających milionami w więzieniach, szczególnie gdy są czarni. O wiele taniej i skuteczniej byłoby ich żenić”
  • Badania Alice Eagly wykazały, że mężczyźni byli bardziej skorzy do niesienia pomocy niż kobiety, ale tylko w sytuacji, gdy można to było zrobić na pokaz.
  • „Mężczyźni są nadreprezentowani w rejonach inteligencji bardzo niskiej i bardzo wysokiej, podczas gdy kobiet jest więcej w środkowym przedziale. Innymi słowy, jeśli spotkamy prawdziwego geniusza, to jest większa szansa, że okaże się on mężczyzną, a jeśli spotkamy kompletnego idiotę, to też jest większa szansa, iż będzie on mężczyzną.”

Podobnie w zarządach i noclegowniach dla bezdomnych.


PS. Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, zapisz się do mojego newslettera – w poniedziałek, środę, piątek przed 8:30 dostaniesz krótkie 5 nagłówków z wydarzeniami ze świata 👇